Niektórzy Ludzie przez całe swoje życie mieszkają w jednym miejscu gdzieś w Polsce i tak na dobrą sprawę oprócz oprócz wizyt u Lekarza czy wyjazdu do Super Marketu na zakupy, nie opuszczają swojej miejscowości. Mnie akurat to nie dotyczy. Dzięki Rodzicom przeprowadzaliśmy się trzykrotnie, fakt że te przeprowadzki nie były migracją na wielką skalę bo wszystkie one były w promieniu zaledwie 15 km , ale były. Potem życie też jakoś tak się układało że zarówno szkoła jak i praca odbywały się w odległości około 30 km od miejsca zamieszkania bo w Warszawie. Tak więc można z przymrużeniem oka powiedzieć że się przemieszczałem. Ze szkoły podstawowej pamiętam kilkudniową wycieczkę do Kielc. Zwiedzanie Pałacu Książąt Kieleckich, Święty Krzyż oraz Nowa Słupia. Tylko tyle i aż tyle. Potem już w szkole średniej wyjazdy w ramach OHP ( Ochotniczych Hufców Pracy) Były ŁOBEZ - połączone ze zwiedzaniem Szczecina, SIERPC - zwiedzanie Ciechocinka, LESKO - zwiedzaniem Polańczyka i zapory na Solinie.
ŁOBEZ
LESKO
SIERPC
W okresie pracy w Stolicy tylko raz wybrałem się na dwudniowy wyjazd do Hajnówki. Bardziej zainteresowany byłem pracą która mnie pochłaniała niż wyjazdami. Ale wszystko kiedyś ma swój kres. Moja praca w Stolicy skończyła się w 1999 roku. Mimo że propozycje awansu i proponowane wizje kariery były intratne, postanowiłem odejść ( będąc na kierowniczym stanowisku ). Doszedłem do wniosku, że nie " sprzedam się " za cenę kariery. Moje przekonania i wiara w uczciwość były ważniejsze niż awans i pieniądze. Można zapytać po latach - Czy żałuję?. Otóż patrząc z perspektywy czasu nie żałuję. Nie sprzeniewierzyłem się swoim zasadom i dziś mogę śmiało spojrzeć w lustro.
Ale wracając do wyjazdowych wspomnień.
Otóż kilka lat tułaczki po różnych miejscach pracy, wylądowałem w DPS jako opiekun. W ramach opieki i pomocy osobom niepełnosprawnym zacząłem wyjeżdżać wraz z nimi. Oni na wczasy - ja jako opieka, Oni na turnusy rehabilitacyjne - jak jako opieka. I tak przez 15 lat. I oto w ten sposób odwiedziłem znane kurorty i miejscowości wypoczynkowe w Polsce.
W ośrodku Maria w Zakopanem byłem trzykrotnie. Dwukrotnie był to wyjazd w zimę i raz letni.
Odwiedziliśmy wtedy dolinę Chochołowska, Skocznię oraz Gubałówkę i słynne Krupówki
Ustka - jedyny wyjazd do ośrodka " POMORZE " odbył się w Marcu. Ku nie tylko mojemu zaskoczeniu pojechaliśmy w okresie około 10 marca, temperatura na dworze około 15 stopni na plusie . Jakież było nasze zaskoczenie kiedy tuż przed powitaniem wiosny sypnęło śniegiem i cała Ustka została zasypana metrowymi zaspami wraz z mrozem do minus 10 stopni.
Władysławowo. Dwukrotny wyjazd. Za pierwszym zwiedzanie Helu. Próbowałem na mapach Google znaleźć miejsce w którym byliśmy zakwaterowani, niestety po latach trudno na ulicy Harcerskiej zlokalizować dom w którym dwukrotnie mieszkaliśmy. Był to rok 1996 i 1997
Ośrodek " Leśna Polana " w Mikołajkach. Trzy krotny pobyt. Dwukrotnie w Zimę i raz w okresie Letnim. Ośrodek fajny. W zimie zakwaterowani byliśmy w budynku głównym. W lecie w niewielkim bliźniaku oraz dwu domkach kempingowych. W zimę Mikołajki to zaspany region, natomiast w okresie letnim nie tylko można popływać statkiem, być na miejscowej plaży, łowić ryby w jeziorze ale również wielkie grzybobranie w okolicznych lasach
Stegna - Tylko jeden 10 dniowy pobyt. Czas wypełniony od A do Z. Zwiedzanie Gdańska, Malborka, Mini Zoo w Jantarze, oczywiście jakby nie wypoczywać na plaży do której było zaledwie około 200 m.
DARŁÓWEK--- Wspaniałe dwa wyjazdy. Rok 1998 i 1999. Wspaniałe ekipy. W miasteczku w tym czasie zawsze coś się działo, Mnóstwo atrakcji. Nie tylko spacery na plażę i rejs statkiem po BAŁTYKU.
Zawoja - tu również byłem tylko raz. Przyjemny wyjazd połączony ze zwiedzaniem Wadowic ( domu rodzinnego Jana Pawła II ) , Kalwarii Zebrzydowskiej, Suchej Beskidzkiej. Wyjazd zimowy.
Polańczyk - dwukrotnie odwiedziłem Zimą. Senna miejscowość, szczególnie w okresie zimowym. Jedyną większą atrakcją jest Zapora na Solinie. Samego wyjazdu nie wspominam dobrze, Nie z powodu Ludzi, lecz powiedzcie mi co robić w Polańczyku w okresie Nowego Roku i to w chwili gdy przychodzi odwilż.
Reasumując. W okresie od 1996 do 2010 piętnastokrotnie wyjeżdżałem z podopiecznymi. Zakopane, Zawoja, Władysławowo, Ustka, Mikołajki, Darłówko, Stegna, Polańczyk. Miałem możliwość połączenia pracy ze zwiedzaniem. Jak to mówią " Połączenie przyjemnego z pożytecznym" Przez takie wyjazdy mogłem zwiedzić między innymi: Kalwarię Zebrzydowską, Dom rodzinny Jana Pawła II, Zaporę Solińska, Zamek w Malborku, Gdańską Starówkę i parę innych ciekawych miejsc.
Ponowne zwiedzanie czy sentymentalna podróż w przeszłość.
Po prawie 45 latach ponownie odwiedziłem Góry Świętokrzyskie. Czy się zmieniły? Same góry nie zmienią się nigdy, zmieniło się tylko otoczenie. Więcej budek z pamiątkami, więcej restauracji. Więcej Komercji.
Po 40 latach odwiedziłem Ciechocinek. I cóż w nim nowego? Jak wszędzie Komercja. Mnóstwo knajpek, barów i wszędobylskich straganów z wszelakimi gadżetami. Sam Ciechocinek jest bardziej nowoczesny, Stary dworzec jest odbudowywany i przywracane połączenia pociągowe, Dawne budynki pełniące rolę lecznic i przychodni są obecnie atrakcją turystyczną. Wszędzie nowoczesne hotele, ośrodki lecznicze. Nawet Fontanna Jaś i Małgosia nie ta sama.
Do Stegny będę wracał po 25 latach. Do tego samego ośrodka " TAWERNA" Poruszając się po wirtualnej mapie Google już widzę różnice. Niby Ośrodek ten sam ale otoczenie inne. Mimo wszystko z sentymentem ponownie odwiedzę Stegnę. Może wrócą wspomnienia tamtych dni?

